Książka – czy warto brać ją na wakacje?

Z książką w podróży. Od dawna wiadomo, że większość podróżników to mole książkowe. Także lubię czytać będąc w podróży. Jednak sama książka to jednak pewien ciężar, aby go nosić ze sobą.Książka – czytające je poszerzamy swój światopogląd o otaczającym świecie, rozbudzamy swoją wyobraźnie i ćwiczymy swój mózg. Co więcej, sprawia nam to niezłą frajdę, w końcu czytamy coś co sami wybraliśmy. Jednak książki, szczególnie te bardziej popularne zostały zapisany na wielu kartkach papieru i swoje ważą. Jeśli książka jest ciekawa, możemy ją pochłonąć w kilka dni, wtedy jedna to za mało.

Kiedy czytamy?

Ja czytam głównie będąc w drodze bądź mając akurat przerwę w zwiedzaniu. Jadąc z punktu A do punktu B autobusem, czy pociągiem, tak właśnie najlepiej jest dla mnie spędzić czas wolny. Odpoczywając na plaży, czy na ławce w górach, także sięgam po książkę.

Gdzie? Jak?

Zazwyczaj przemieszczam się z plecakiem na plecach. Jedna książka nie robi aż tak wielkiej różnicy, jednak mając dwie bądź trzy moje plecy potrafią to odczuć. W końcu jest to pewna waga naciskająca na kręgosłup. Dlatego staram się ograniczać do jednej, tej najciekawszej.

Czy jest jakaś alternatywa?

Tak! Istnieje pewna alternatywa – czytnik do książek. Czytnik przypomina tablet, jednak nim nie jest. Jego ekran przypomina kartkę papieru, dlatego też nie męczy oczu. W większości modeli, można także ustawić odpowiednie naświetlenie, jeśli czytamy pod słońcem. Jedyny minus to koszt takiego czytnika – około 250 zł – następnie koszt każdej książki oraz coś czego taki czytnik nigdy nie da… czyli zapach prawdziwej książki.

Czytnik, a może telefon?

Nie polecam tej drugiej opcji. Czytniki mają odpowiedni ekran, który jest przyjazny dla ludzkiego oka. Zaś telefon, czy tablet ma ekran podświetlany, który potrafi zmęczyć oko, a nawet popsuć wzrok od dłuższego spoglądania. Te przesłanki sprawiają, że wybór jest oczywisty.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *